Początki…

Przeczytałeś pierwsze książki odnośnie AT. Założyłeś rachunek maklerski sądząc, że przyswojona wiedza wystarczy Ci do pierwszych poczynań, bo słyszałeś od kogoś, że najlepiej uczy się na własnej skórze….

A ja Ci powiem, że popełniłeś jeden z największych błędów początkującego. Ty pewnie jeszcze nie wiesz dlaczego…

Przedstawię Ci mały schemat:

Zakładasz rachunek → składasz pierwsze zlecenia → prawdopodobnie masz „szczęście początkującego” → nabierasz pewności siebie myśląc, że jesteś „stworzony do zarabiania” → zagrywasz bardziej odważnie (pojawiają się straty) → w Twojej głowie pojawia się myśl „muszę się odegrać” → siadasz do kolejnego dnia notowań z myślą, że masz straty….

I dokładnie o ten moment mi chodzi… Równolegle do Twojej chęci zarobku pojawiła się niechęć do inwestowania. Dlaczego ? To proste, strata pieniędzy zawsze kojarzy nam się ze swego rodzaju przygnębieniem i naturalną rzeczą jest, że nasz umysł „zakotwiczył” (powiązał) czynność inwestowania z tym właśnie stanem. Wielu ludzi rezygnuje z przygody inwestowania przyjmując stratę. Uważają, że giełda to hazard i „zło wcielone”. Znam takich, co mówili, że wręcz okradziono ich z pieniędzy na giełdzie…

Ale wracając do Ciebie… zamiast wydać te pieniądze na naukę, Ty je puściłeś w mgnieniu oka – podziękuj swojej niewiedzy.

Reasumując przekaz tego wpisu:

„Nie ma drogi na skróty”

Pamiętaj o tym….

Nauka

niezliczone godziny spędzone przed wykresami

stworzenie swojego stylu inwestora i „systemu”, który generuje regularne zyski

pierwsze transakcje….

To jest najlepsza kolejność – UWIERZ MI !!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Wykop
  • email
  • Blogger.com
  • MyShare
  • Twitter

6 thoughts on “Początki…

  1. Tu się z tobą zgodzę, bo pamiętam moje początki, ale jeszcze na funduszach, jak się cieszyłem z pierwszych zarobionych złotówek, a później przyszedł zimny prysznic, w postaci kilku spadkowych dni na wig20, z którym moje fundy były silnie skorelowane, to mnie wkurzyło, że tak łatwo, można stracić, to co zarabiałem przez tygodnie, ale tez zmobilizowało do pogłębienia wiedzy i wypracowania właśnie swojego sposobu zarządzania ryzykiem i kapitałem

  2. I tak i nie. Generalnie wszystko zależy od człowieka i przyjętego scenariusza inwestycyjnego. Moją grę na giełdzie zacząłem 5 lat temu wchodząc na nią można powiedzieć z marszu, bez jakiegokolwiek oczytania i zaznajomienia się z tym czym tak na prawdę jest giełda. Oczywiście jak nie trudno się domyślić zaliczyłem od razu sromotną porażkę tracąc na dzień dobry około. 30% włożonego kapitału. Strata ta bardzo mocno mnie zabolała i dość mocno zniechęciła do giełdy. Do tego stopnia że przez kolejne 3 lata przestałem się nią całkowicie interesować. To był błąd. Żeby było jasne przynoszących stratę akcji nie sprzedałem, po prostu zostawiłem to losowi. Do giełdy wróciłem rok temu, postanowiłem zrobić porządek w swoim portfelu i zamknąć nierentowne pozycje i zainwestować odzyskane pieniądze w coś innego. Oczywiście to również zrobiłem bez jakiejkolwiek wiedzy z zakresu AT. Okazuje się jednak, że po roku czasu spędzonego na giełdzie odrobiłem stracony kapitał i zacząłem zarabiać. Może nie są to spektakularne zarobki, ale uważam że są satysfakcjonujące. Oczywiście zdarza mi się popełniać błędy i zamykać pozycję ze stratą, albo otwierać je w nieodpowiednim momencie, ale takie wypadki są na stałe wpisane w ryzyko gry na giełdzie. Moje błędy jednak częściej wynikają z niekonsekwencji i poddawania się presji otoczenia niż z faktycznych błędów inwestycyjnych. Reasumując chciałem powiedzieć, że nie trzeba być wytrawnym analitykiem żeby móc zarabiać na giełdzie. Najważniejsze to realizować swoje założenia konsekwentnie i umieć wyciągać wnioski ze swoich porażek. Oczywiście gruntowna wiedza może nam tylko pomóc w zarabianiu pieniędzy, dlatego warto się sięgać po książki i opracowania z tego zakresu. Niemniej jednak najlepszy sposób nauki to taki na „żywym organizmie”.

    • Nie wiem czy zauważyłeś, ale Twoja historia pasuje idealnie do tego co napisałem. Owszem taka droga jaką Ty obrałeś najwidoczniej nie zrujnowała Cię. We wpisie chodziło mi o to, że zasiadając do składania prawdziwych zleceń inwestor powinien mieć podstawy opanowane, żeby (tak jak Ty napisałeś) tych błędów zamykania pozycji w złym miejscu lub poddawania się presji otoczenia było jak najmniej. Wg mnie ważną rzeczą w inwestowaniu to czysta psychika. Jak człowiek nie jest obciążony to jego poczynania są lepsze (sprawdzone na własnej skórze).

      • No własnie nie do końca pasuje. Przynajmniej ja czytając Twój wpis odniosłem założenie, że ma on na celu ostrzec potencjalnych grających przed zbyt szybkim rozpoczęciem przygody z GPW. Według ciebie najpierw powinniśmy zacząć od gruntownej edukacji, a później dopiero zacząć właściwą przygodę. Moim zdaniem, co mam nadzieję pokazuje mój przykład, wcale nie musi tak być. Co więcej trudno jest się przełamać i chłonąć „suchą” wiedzę bez praktyki, żeby temu podołać albo trzeba być bardzo zdeterminowanym, albo być pasjonatem. Oczywiście można zawsze zacząć eksperymenty na wirtualnym portfelu, ale powiedzmy sobie szczerze, taka gra nie ma nic wspólnego z tą prawdziwą, bo nie ponosimy żadnego ryzyka i nie czujemy ciężaru podejmowanych decyzji.

        • Bardzo dziękuje za komentarz.
          Wracając do wątku…
          Moja droga do pierwszej prawdziwej transakcji wyglądała mniej więcej tak:
          1.Nauka i równolegle testowanie wszystkiego co się rusza na wirtualnym portfelu.
          2. Jak znalazłem „swoją drogę”/swój zestaw formacji, które mi najbardziej pasują, grałem pod nie non stop żeby wyrobić sobie oko – w pewnym sensie zmechanizowałem swoje emocje. Chciałem sprawdzić czy będę zarabiał cały czas czy to może losowe szczęście.
          3. Teraz dobieram spółki do portfela identycznie jak na wirtualnym portfelu, identycznie (oczywiście na tyle na ile rynek pozwala) zarabiam, praktycznie podejmuje decyzje b e z e m o c j i – tak jak na wirtualnym portfelu.
          Ale najważniejsze w dążeniu do celu jest systematyczność i wytrwałość. Ja miałem cel (i nadal mam), który chce osiągnąć.

          • A proszę Cię bardzo 😉 Twoja jak i moja historia pokazuje jedno, że nie ma jednej uniwersalnej drogi do zaczynania przygody z giełdą. Dużo tu zależy od samego człowieka, jego predyspozycji psychicznych, motywacji, determinacji i pewnie całego szeregu innych czynników. Najważniejsze to coś robić, robić to z głową i nie poddawać się po porażkach, bo te prędzej czy później dopadają każdego. Pozdrawiam i jako niezaznajomiony z tajnikami AT czekam na wszelkiego typu analizy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *