Jak padłem ofiarą samego siebie – historia prawdziwa (Trakcja [TRK])

Codziennie mamy do czynienia ze spekulacyjnymi wzrostami coraz to na większej grupie spółek: Hawe, Fluid lub Asbis. Taki stan rzeczy powoduje, że inwestorzy bardzo często zmieniają skład swoich portfeli i starają się kupować to, co aktualnie jest na topie. Nie ważna jest strategia, ważne są procenty. Nie liczy się również trend ani miejsce (w stosunku do najbliższych swingów), od którego cena zaczyna rosnąć. Wszystko jest fajne aż do momentu kiedy przychodzi seria bolesnych strat – inwestor zmęczył się częstą rotacją i stracił większość tego, co zarobił na „spekułach„.

Z drugiej strony mamy inwestora, który wyznaje zasadę: „pieniądze lubią spokój„. Przede wszystkim ma swój „system„… Wyznacza on trend, rysuje ważne poziomy wsparć i oporów i spokojnie czeka. W miedzy czasie zajmuje się wszystkim innym codziennie niewinnie zerkając, co mu przyniósł kolejny giełdowy dzień. Ma świeży umysł, myśli, że ma pod kontrolą całą sytuację. Po kilku tygodniach spokojnego kiszenia akcji może już liczyć pierwsze dotkliwsze zyski, dosłownie sielanka. Aż tu nagle cena robi dziwne ruchy powodując rozmyślania – oto wykres: 0204-trk-dddd

Padła decyzja o sprzedaży akcji. Patrząc na screen powyżej wydaje się, że inwestor sprzedał w najgorszym z możliwych miejscu. Co kierowało inwestorem? Zasugerował się przebiciem lokalnego dołka /1/ (jedna wielka nadinterpretacja ponieważ to lokalny dołek, nie mający znaczenia w dłuższym podejściu). Z kolei świeczki /3/ przekonują, że poziom może być ważny, w szczególności ten dłuższy cień drugiej świeczki. Wydaje się, że świeczka /4/ daje możliwość sprzedaży akcji. Inwestor wystawia akcje na sprzedaż, cieszy się, że zrealizował zyskowną transakcję i wszystko byłby OK gdyby nie fakt, że pod koniec dnia cena znajduje się znacznie wyżej. Następny dzień przynosi kolejne procenty zysków.

W tej chwili inwestor zastanawia się co zawiodło, przecież postępował zgodnie ze sprawdzonymi założeniami. Cena akcji nieustannie wzrasta a on został na lodzie. Lekarstwo, albo nie… szczepionką mógł być wykres tygodniowy, na którym widać jedną, ważną kreskę:0204-trk-tyg

Wnioski:

  • w dość nietypowy sposób przedstawiłem swoją realną transakcję sprzedaży akcji Trakcji. Postępowałem zgodnie z planem ale jak się finalnie okazuje mogło być o wiele lepiej. W pośpiechu ustawiłem zlecenie SL nie patrząc na wykres tygodniowy. Całkowicie zapomniałem sobie zaznaczonym wsparciu, co okazało się później – sprzedałem swoje akcje dokładnie na nim,
  • z jednej strony mamy inwestora nastawionego tylko i wyłącznie na szybki zysk a z drugiej inwestora, który twardo stąpa po ziemi. Jeżeli ten pierwszy nawali, nie powinien w sumie mieć do siebie pretensji (kupił spekułę, nie zarobił, trudno) ale sprawa wygląda inaczej w drugim (moim) przypadku. Przyznam, że niesmak pozostaje,
  • trzymanie się zasad jest jak najbardziej dobre, ale w tym przypadku zabrakło obiektywnego spojrzenia na wykres,
  • końcowy wniosek jest jeden – zawsze sprawdzaj wykres tygodniowy przed podjęciem decyzji o kupnie/sprzedaży

PS. W powyższym tekście nie miałem zamiaru obrazić żadnej grupy inwestorów, spekulacyjny sposób inwestycji chciałem wykorzystać w celu kontrastu.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Wykop
  • email
  • Blogger.com
  • MyShare
  • Twitter

2 thoughts on “Jak padłem ofiarą samego siebie – historia prawdziwa (Trakcja [TRK])

Pozostaw odpowiedź samuel Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *