600 % w 5 lat czyli Gra Weekendowa

Witam,

Tego co jest dobre nie ma co zmieniać. Jeżeli Twój system daje Ci regularne zyski to nie ma co szukać na siłę udoskonaleń. Sposób doboru spółek kierując się tylko kilkoma prostymi zasadami (które niebawem opisze w dziale edukacja) daje mi regularne zyski. W tym tygodniu portfel „Gry Weekendowej” dał mi zarobek rzędu 3,09%.

Wcześniejsze poczynania portfela możesz prześledzić tutaj.

Oto skład portfela w tym tygodniu.

wykres

Najlepszym porównaniem poczynań będzie indeks WIG. Sami możecie ocenić.

Pamiętajcie, że inwestowanie to nie wyścigi.

W miarę rozwoju sytuacji na polskim rynku będę aktualizował wpis.

Pozdrawiam serdecznie,

Michał.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Wykop
  • email
  • Blogger.com
  • MyShare
  • Twitter

4 thoughts on “600 % w 5 lat czyli Gra Weekendowa

    • Oczywiście, że tak. Na „paper trading” człowiek się uczy, dopieszcza szczegóły – tworząc swego rodzaju „system”. Następnie w prawdziwym tradingu inwestor nie będzie popełniał podstawowych błędów, na jakie byłby narażony bez wcześniejszego testowania. Testowanie systemu przez 7 lat, uważam za wystarczające. W tym czasie były spektakularne wzrosty jak i spadki.
      Na pewno wspomniesz o „emocjach”, za co bym był wdzięczny. Użytkownicy czytający ten post będą mieli dodatkowo Twoją subiektywną ocenę podejścia do inwestowania.

  1. Witam,
    Temat emocji w tradingu, to temat rzeka. Księgi napisano… Myślę, że przyda się omówić kilka kwestii. Mam nadzieję, że krótko i zwięźle. Będę odnosił się do foreksu, gdyż tym zajmuję się na co dzień.
    Opanowanie emocji jest kluczowe, niby każdy wie, ale tak naprawdę niewielu spośród tych, którzy marzą o zostaniu traderami, zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo.
    Najpierw wszyscy domagają się systemów. Wołają – Systemów!!! „Ma ktoś może jakiś fajny system?”, „Czy ktoś próbował ten system za $99 podobno gwarantuje fortunę?”, „Czy ktoś mógłby polecić mi dobry system, na którym będę zarabiał.”, fora pełne są takich wątków. Człowiek nauczy się wszystkiego. Widziałem, jak mnich z klasztoru Shaolin rzuca igłą w grubą szybę, igła robi dziurkę i przebija po drugiej stronie balonik. Co na to naukowcy? Tylko byli w stanie obliczyć, że igła musi osiągnąć prędkość 180km/h i uderzyć w szybę dokładnie pod kontem prostym. Inny mnich uderza ręką w dziesięć cegieł ułożonych jedna na drugiej, powodując pęknięcie tylko jednej, dowolnie wybranej. Nie wiem co na to fizycy. Nauka systemu nie jest prosta, ale – jak wyżej, czego to się człowiek nie nauczy. Wydaje się, że nauka prostego systemu (system musi być prosty, na skomplikowanym to chyba tylko mnisi z klasztoru Shaolin …) nie jest wielkim wyzwaniem. Jak internet długi i szeroki, systemów transakcyjnych jest pełno. Każdy ma do nich dostęp, a więc każdy jakiś system ma (niektórzy kilkadziesiąt – na żadnym nie zarabiają). Mimo to, dalej nic się nie zmienia. Nadal grubo ponad 90% procent, spośród całej rzeszy chętnych do tradingu nie potrafi zarabiać. Dlaczego? Traderzy mówią, że system to tylko 10%-20% sukcesu. Reszta jest w nas. Wszyscy jak jeden mąż, cały swój czas i energię poświęcają na przeszukiwanie internetu w pogoni za systemem, który wszystko odmieni. Potrafią tak całe lata. Większość z nich ma już system, fantastyczny, który daje fortunę, ale oni jakby o tym nie wiedzieli.
    Jeśli nie wychodzi z systemem, wszyscy domagają się mentora. Wołają – Mentora!!!
    Czasami otrzymują go i co? Dalej niewiele się zmienia. Ci którym nie pisane, pozostają nadal po drugiej stronie rynku.
    Jeśli nie wychodzi z systemem, mentorem, zaczynają domagać się sygnałów transakcyjnych. Wołają – Sygnałów!!!
    Czasami otrzymują je i co? Dalej nic. Pomimo, że dokładne podążanie za sygnałami, pozwoliłoby im zarabiać kilkanaście i więcej procent miesięcznie, nie zarabiają dalej. Frustracja sięga zenitu. Cóż mają począć? Dlaczego nie potrafią zarabiać na sygnałach, które generują fantastyczne stopy zwrotu? Dlatego, dlaczego nie potrafią zarabiać na systemach, które doświadczonym traderom generują fantastyczne stopy zwrotu. Jeśli chodzi o podążanie za sygnałami, potrzebna jest identyczna dyscyplina, jak w przypadku stosowania systemu przez samego siebie. Podążanie za sygnałami transakcyjnymi, powoduje te same pokusy, co trading przy wykorzystaniu własnego systemu – manipulowanie stop lossem, zawężanie take profitu, strach przed otwarciem pozycji …
    Kiedyś zapytałem mojego mentora, który co dwa, trzy miesiące podwajał rachunek, czasami częściej (sic!), „Czy profesjonalny tarder będzie zarabiał na każdym systemie?” Odpowiedział – „Tak, doświadczony trader będzie zarabiał na każdym systemie, ponieważ ma dyscyplinę.” Właśnie to co, jak pisałem – jest w nas, to nazywa się dyscyplina. Dyscyplina to najtrudniejszy element nauki tradingu. To dyscyplina odpowiada za 80%-90% sukcesy w tradingu, a za dyscyplinę odpowiada nasza psychika. To nie system robi tradera, nie robi go również mentor, nie robią go także sygnały transakcyjne. Traderem robi dyscyplina. Żaden system nie wytrzyma braku dyscypliny.
    Więc co z tą psychiką? Można opanować system, wiedzieć o tradingu wszystko, pisać fantastyczne książki, prowadzić świetne seminaria, wiedzieć wszystko co trzeba robić aby zarabiać, a nie potrafić jednego – nie potrafić zarabiać pieniędzy. W Internecie można znaleźć tysiące takich ekspertów. Nazywam ich – teoretykami tradingu. Oni wiedzą wszystko, ale nie potrafią zarabiać pieniędzy. Problemem jest to, co w głowie. Rozszerzanie stop lossa, wcześniejsze zamykanie pozycji, zajmowanie pozycji na zasadzie „muszę się przecież odegrać”, traktowanie rynku jak wroga, brak cierpliwości, co skutkuje otwieraniem pozycji gdy system mówi – „czekaj”, stresowanie się otwartą pozycją, ciągłe obserwowanie otwartej pozycji, nieradzenie sobie ze stratą, strach przed otwarciem pozycji jeśli system mówi „działaj”, popadanie w euforię po zyskownej transakcji, brak obiektywizmu, chciwość, nienawiść do innych uczestników rynku… Stałe popełnianie tych błędów skutkuje tym, że osoba początkująca zaczyna szukać, szukać, szukać… Czego? Świętego Graala. Dziesiątki testowanych systemów, drogie kursy, sygnały, setki przeczytanych książek, blogów, forów… To wszystko jest próbą zrekompensowania sobie niepowodzenia, próbą obrony przed bólem i wstydem – tak nakazuje nam psychika. Dwoma rzeczami, spośród tych, których człowiek boi się najbardziej, poza śmiercią i przemówieniami publicznymi, są: pomyłka i starta pieniędzy. Obie, o dziwo, są związane z tradingiem. Osoba stawiająca pierwsze kroki w tradingu, traktuje transakcję stratną, jako pomyłkę, a stratna transakcja oczywiście wiąże się ze stratą pieniędzy, a to razem powoduje cierpienie. Dlatego psychika nakazuje nam się bronić, buntować. W jaki sposób? Właśnie w sposób opisany powyżej. Dążeniem do doskonałości. Setki systemów, książek, kursów, zawieranie transakcji w sposób przypadkowy, w oderwaniu od systemu… Jeśli będę wiedział wszystko, to …A obrona i bunt, to nowe emocje, a z nimi jak już wiemy, nie da się zarabiać. Nie można zwalczać emocji emocjami, to do niczego nie prowadzi, a w każdym razie na pewno nie do zarabiania na rynkach. Tak zaczyna się niekończąca epopeja uczenia, uczenia i uczenia. A im bardziej adept jest wyedukowany, tym większa frustracja w przypadku serii strat. Ta próba dążenia do doskonałości, która miała załatwić wszystkie sprawy, nie załatwiła nic. Okazuje się, że jest gorzej niż było. Lata mijają, a poprawy w jakości tradingu nie ma. To nie jest dobra droga. Na jednym z forów, jakiś początkujący napisał: „Co robić, właśnie wyzerowałem trzeci rachunek?!” Trader odpowiedział krótko: „Rób dokładnie to samo, tylko na odwrót, będziesz miał dużo pieniędzy”. Dlaczego tylko kilka procent zarabia na foreksie? Niektórzy traderzy twierdzą, że jest to 1% bądź 2%. Właśnie dlatego, że trzeba robić inaczej niż w świecie, w którym żyjemy. Właśnie dlatego, że zasady które nam wpajano przez lata, w tradingu się nie sprawdzają, a obowiązują zupełnie inne, często przeciwne. Spotkałem wielu adeptów tradingu, którzy po bardzo gorliwym początku szybko stwierdzali, że nie da się zarabiać na foreksie, bo… Bo wszystko co złe, to nie oni.
    Do nich napisałem na forum:
    „Tak jak, żaden kurs języka obcego nie zrobił z nikogo native speakera, tak żaden kurs tradingu nie zrobi nikogo traderem. Profesjonalny kurs, przeprowadzony przez kompetentnego tradera wskaże drogę, którą należy podążać. Reszta jest w Waszych rękach. Nie łudźcie się. Statystyki są nieubłagane. Aby zostać traderem, trzeba spełnić warunki, które spełnia tylko kilka procent, spośród tysięcy uczestników przeróżnych kursów. Jeśli nie potraficie, nie obciążajcie za swoje niepowodzenia innych. Zgodzę się, większość kursów oraz blogów prowadzona jest nie przez traderów, ale przez tych, którzy się za takich uważają. Oni wiedzą wiele o tradingu, nie wiedzą jednak podstawowej rzeczy. Nie wiedzą jak zarabiać pieniądze i nie wiedzą jak swoją wiedzę przekazać innym. Takich kursów jest cała masa. Nie są warte złamanego grosza. Jeśli traficie na profesjonalistę, otrzymacie wszystko co konieczne do dołączenia do grona traderów. Reszta to praca domowa. To jednak nie jest równoznaczne z tym, że kiedykolwiek do tego grona dołączycie. Właśnie ta praca domowa jest najtrudniejszym etapem nauki tradingu. Odwołując się do statystyk, szanse macie niewielkie. Dlaczego niewielkie? Bo postępujecie identycznie jak ci, którym już się nie udało. Powielacie cały czas te same schematy. Czekacie na dotknięcie czarodziejską różdżką, które zrobi z Was traderów. Nie potraficie pojąć, że trading poza bardzo dobrą znajomością systemu, prostego systemu!!! i stosowaniem odpowiedniego do niego money management, to przestrzeganie reguł. To wszystko jest dostępne, ale tylko dla odpowiednio zdeterminowanych i zmotywowanych do ciężkiej pracy nad samym sobą, którzy jednocześnie potrafią pojąć to, co wielokrotnie napisano, również na tym forum. Bo to nie rynek jest Twoim wrogiem, nie jest nim również Twój broker, pogoda czy spadające liście z drzew. Twoim największym wrogiem jesteś Ty sam”.
    Dla tych, którzy sobie nie radzą, mój mentor mówił również: „Pamiętaj, musisz wrócić jeden raz więcej,. W końcu zostaniesz traderem”

    Pozdrawiam,
    Andrzej Dudzik

    • Faktycznie Twój komentarz jest „krótki i zwięzły”:) Mam nadzieję, że ten komentarz jest Twojego autorstwa a nie przeklejony z innego miejsca w sieci. Jeżeli jest Twój to muszę pogratulować Ci doświadczenia.
      Ująłeś sedno sprawy. Przechodziłem dokładnie te same etapy, które wymieniłeś. Szukałem systemu, potem słuchałem każdego, kto wydał mi się „mądry”, fakt: sygnałów nigdy nie szukałem. Podczas tego czasu jedno czego nie żałuje, to codzienna obserwacja wykresów. Szukania ciekawych czegoś czego nie widzą inni, rysowania setki kresek i staranie się pojąć: „dlaczego akurat w tym miejscu cena zawróciła”. Analizowałem oscylatory, wskaźniki, wszystko, co wydawało mi się zaawansowane. Skończyło się jednak na tym, że wróciłem do elementarnych podstaw AT. Teraz jestem w stanie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „czy teraz mogę kupić dany walor?”. Zaskakujące jest to, że odpowiedź na to pytanie daje tak wiele.
      Inną rzeczą, która mnie zastanawia to fakt, iż chyba każdy trader/inwestor dochodzi do takich samych wniosków. Uważam tak samo, że problem tkwi w nas i w rutynie/dyscyplinie. Z moich statystyk wynika, iż każde moje „odstępstwo” od zasad generowało straty, postępowanie wg systemu daje podobne wyniki /wyniki z kolei są uwarunkowane nastojami na rynku/. Wyniki, są jakie są bo akurat takie przyjąłem zasady. Wystarczy zmienić, któreś z założeń a będą lepsze. Idąc dalej, jeżeli znowu będziemy tuningowali swoje zasady, to znowu wpadniemy w spirale strat. Więc chyba lepiej jeść małą łyżeczką a częściej, mając przy okazji luźną psychikę. A psychika jest najważniejsza.

      Jeszcze raz dziękuje za komentarz i serdecznie pozdrawiam.
      Na takie komentarze czekam.

Pozostaw odpowiedź Andrzej Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *